niedziela, 20 listopada 2016

Piątkowe coś z niczego



Co by tutaj zjeść?  Otwieramy lodówkę i pojawia się w głowie to samo pytanie. Zakupy dopiero jutro, a lodówka na pierwszy rzut oka świeci pustkami. Ale tak jest tylko na pierwszy rzut oka, przecież zawsze można stworzyć coś z niczego J Zostały dwa  ostatnie jajka od szczęśliwych kurek, trochę wędliny, resztka sera, a może szczęście dopisało i mamy jeszcze majonez. Tylko tyle wystarczy, aby naszą kolacją nie stały się tradycyjne kanapki w ramach często powtarzanej przez mamy zasady trzeba wszystko pozjadać.

Gotujemy jajka na twardo. Ser i wędlinę kroimy w drobną kosteczkę. Ugotowane jajka obierzemy i przekroimy wzdłuż, następnie łyżeczką wyciągamy żółtko do miseczki. Dodajemy ser, wędlinę, i majonez. Wszystko przyprawiamy solą i pieprzem – tego zawsze w domu pod dostatkiem – i mieszamy. Tak przygotowanym farszem wypełniamy miejsce po wydrążonych żółtkach. I gotowe!

Oczywiście to jest minimum z minimum. Do takich jajek możemy dodać wszystko co nam pozostanie w lodówce: szczypiorek, zielony groszek, papryka. Przyprawiając nie musimy ograniczać się jedynie do tradycyjnej soli i pieprzu. Świetnie nada się papryka słodka, curry a  nawet musztarda wymieszana z majonezem.




Niby nic takiego, a jednak na talerzu prezentuje się inaczej niż kanapka lub zwykłe jajko ugotowane na miękko, ale przede wszystkim zadowoli nasze kubki smakowe.

Smaki Wielkanocy kilka razy w roku – dlaczego nie? Szybko, łatwo i najważniejsze, że smacznie!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz