czwartek, 28 grudnia 2017

Nowy rok – nowe cele i wyzwania?

Nowy rok - wyznaczamy nowe cele
Nowy rok – nowe cele i wyzwania? Oczywiście, że tak! Wraz z początkiem roku większość z nas stawia sobie nowe cele i wyzwania, które chciałby zrealizować czy to w sferze prywatnej czy zawodowej. Dla wielu z nas rozpoczęcie nowego roku jest tym przysłowiowym kopniakiem, który motywuje do działania. Niektórzy czują natomiast presję otoczenia przecież każdy ma jakiś cel, więc ja też muszę. Nie zapominajmy jednak, że każdy moment jest dobry na zmiany i nie musi to być 1 styczeń.


Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami tym jak ja realizuje nowe cele i wyzwania i mam nadzieję, że część moich rad sprawdzi się również u Was.

Nowy cel – częścią Twojego życia

Zależy mi na tym, aby moje cele stały się również częścią mojego życia jak to było w przypadku blogowania czy fotografii. Jeśli nasz cel jest bardziej skonkretyzowany np. zrzucenie paru kilogramów to wydaje nam się, że ten punkt nie jest do zrealizowania. Ale czy na pewno? Przecież możemy pociągnąć to dalej – utrzymując uzyskaną wagę.

Nowy cel – niech dojrzeje

Gdy wpadnie mi coś do głowy to pozwalam temu dojrzeć, żeby nie okazało się to tylko chwilowym zrywem. Jeśli widzę, że mój zamysł czy myśl towarzyszy mi przez dłuższy czas i dodatkowo w głowie pojawiają się nowe pomysły to wiem, że raczej trafiłam w dziesiątkę. Jeżeli po paru dniach kompletnie wylatuję mi to z głowy – upewniam się tylko, że to było pudło. Dzięki takiemu podejściu nie okazuje się wszystko słomianym zapałem.

Nowy cel – duży wydatek? Nie!

Nie angażuję się od razu w pełni finansowo. Najlepiej przedstawię to za pomocą przykładu FOTOGRAFIA – nie zakupiłam od razu wypasionego aparatu czy wszystkich pozycji dostępnych w empiku. Zaczęłam od stron internetowych, blogów, krótkich poradników, aparatu ze średniej półki – ponieważ wciąż się uczę. Jeśli fotografia nie dawałaby mi radości na jaką liczyłam zostałabym z poczuciem niespełnionego celu i pustym portfelem. Uważam, że zarówno rozwój jak i związane z tym wydatki mogą iść swoim nawet ślimaczym tempem.

Spisujmy nowe cele na kartce

Nowy cel – na kartce papieru

Tak, jestem zwolennikiem zapisywania swoich celów. Najbardziej lubię tzw. mapę myśli, gdzie rozbijam wszystko na mniejsze punkty. Spisuję co chcę osiągnąć, za pomocą jakich kroków, co mi jest potrzebne. Dzięki temu mam również możliwość kontrolowania na bieżąco ich realizacje.

Nowy cel - Czas biegnie, a  my w lesie  

Nie każdy cel musi mieć swój termin. Czasem wyznaczanie terminu bywa stresujące i demotywujące.

Nowy cel – wszystko może się zmieniać i rozwijać

Nie zapominajmy, że to nasz cel i to że z początku chcieliśmy go w taki czy inny sposób realizować, nie oznacza, że teraz nie możemy tego zmienić. Nie musimy się trzymać sztywno pierwszych zamiarów czy pomysłów. Wszystko może ewoluować.

Nowy cel – nie idźmy za tłumem

Cel musi być nasz – niby każdy to wie, ale mimo wszystko często popełniamy ten sam błąd. Skoro teraz wszyscy biegają to ja też zacznę. Jeśli nigdy nie było nam z tym po drodze i nie będzie nam to dawało satysfakcji to się nie uda!

Na koniec jeszcze kilka małych rad

Traktujmy cel jako zabawę!

Wystarczy jeden cel, ale musi być dla nas i zgodny z nami!

Nie zniechęcajmy się przy pierwszych niepowodzeniach – może to nie ten czas!

Każdy moment jest dobry na zmiany, a to jak i kiedy podjedziemy do wyznaczania i realizacji celów zależy tylko nas!


A jak u was wygląda wyznaczanie celów? Macie jakieś plany czy pomysły na ten rok?


środa, 13 grudnia 2017

Sałatka jarzynowa mojego męża

Kolejną potrawą znaną w polskich domach jest sałatka jarzynowa, która w każdym domu przygotowywana jest troszeczkę inaczej. U mnie nie była nigdy specjalnie popularna, często gościła jako dodatek np. do kotletów. Inne wspomnienia z rodzinnego domu ma mój mąż. U nich była ona najważniejszym gościem na stole w trakcie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Muszę też zaznaczyć, że jest to rarytas dla mojego męża. W związku z tym, że święta nadchodzą wielkimi krokami chciałabym się podzielić z Wami właśnie przepisem mojego męża, który zawsze jest głównym twórcą sałatki w naszym domu.


Składniki (podaję proporcje na bardzo duży garnek)

  • 3 słoiki z gotową, pokrojoną już marchewką, groszkiem i kukurydzą
  • 2 marchewki
  • 1½ pietruszki
  • ¼ selera
  • 15 małych ziemniaków
  • 10 małych ogórków kiszonych
  • 6 jajek
  • ¼ pora (zielona część)
  • 1 jabłko
  • majonez
  • sól, pieprz

Zaczynamy od ugotowania w osolonej wodzie marchewek, pietruszki, selera i ziemniaków. Gdy będą już miękkie ostudzamy i obieramy ze skóry. Osobno gotujemy również jajka na twardo.

W garnku ląduje zawartość trzech słoików, pokrojona w kosteczkę marchewka, ziemniaki, ogórki, jajka oraz por.  Dodatkowo trzemy na tarce o grubych oczkach pietruszkę, seler i jabłko.





Na sam koniec przyprawiamy solą i pieprzem oraz dodajemy majonez. Sałatka najlepsza jest na drugi dzień, kiedy smaki się przejdą.

Oczywiście ilość składników możemy dowolnie zmieniać w zależności od upodobań.

Życzę smacznego!



piątek, 8 grudnia 2017

Pierniczki świąteczne

W dzisiejszym wpisie chciałabym się podzielić z Wami przepisem na pierniczki świąteczne,
który gości u mnie od dwóch lat. Otrzymałam go od mojej dobrej znajomej Ani i był strzałem w dziesiątke.

Atutem tego przepisu jest to, że pierniczki są od razu miękkie, a więc nie musimy przygotowywać ich dużo wcześniej.

Czego potrzebujemy?

  • 20 dkg cukru
  • 20 dkg miodu
  • 25 dkg margaryny
  • 3 jajka
  • 0,5 kg mąki (1 kg jeśli nie zostawiamy ciasta na dwa dni - o tym wspomnę poniżej)
  • 2 przyprawy do piernika
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Z przepisu powstanie całkiem sporo pierniczków.

Cukier, miód i margarynę podgrzewamy ciągle mieszając, aż się rozpuści. Masę studzimy, a następnie dodajemy jajka, mąkę, przyprawę do piernika, kakao, proszek do pieczenia i wszystko mieszamy. Ciasto zostawiamy w cieple na 2 dni. Jeśli chcemy przygotować pierniki od razu musimy dodać więcej mąki (ok 1 kg). Ja wolę jednak ciasto pozostawić.

Gotowe dzielimy na mniejsze części, rozwałkowujemy cieniutko i nadajemy kształty za pomocą foremek. Ciasto ma bardziej kleistą konsystencję niż te standardowe na ciastka. Warto mieć przygotowaną mąkę, jeśli będziemy mieli problem z rozwałkowaniem. 

Pieczemy w temperaturze 180ºC ok 8 minut.


Przepis na te pierniczki jest dosyć pracochłonny i pierwsze ich przygotowanie kosztowało mnie trochę nerwów, ale naprawdę są tego warte.


Smacznego!

środa, 6 grudnia 2017

Świąteczne ciasteczka

Świąteczne ciasteczkaJednym z tych miłych aspektów świąt jest zapach, ale przede wszystkim smak świątecznych ciasteczek. Dzisiaj chciałabym się podzielić dwoma przepisami na pyszne i proste ciasteczka, które u mnie w domu goszczą już od lat. Niestety nie mogę wrzucić Wam zdjęć, ponieważ w tym roku jeszcze ich nie robiłam. 

Chciałam, żeby ten przepis trafił jak do Was jak najszybciej, być może ktoś z niego skorzysta.

Tradycyjne świąteczne ciasteczka

Składniki

  • 1 kg mąki
  • 25 dkg cukru pudru
  • 2 kostki margaryny
  • 4 żółtka
  • 1 jajko

Wszystkie składniki zagniatamy. Ciasto rozwałkowujemy. Za pomocą foremek (najlepiej tematycznych) nadajemy kształt i układamy na blaszce. Pieczemy w temperaturze 180°C, aż ciastka zarumienią się.

Ciasteczka orzechowe, tzw. rogaliki

Składniki

  • ½ kg mąki
  • 30 dkg tłuszczu
  • 15 dkg orzechów mielonych
  • 3 żółtka
  • 15 dkg cukru pudru

Wszystkie składniki zagniatamy, następnie formujemy ciastka na kształt małych rogalików.


Dodatkowo

  • Mielone orzechy
  • Kokos
  • Polewa czekoladowa

Każdy koniec rogalika moczymy w polewie czekoladowej oraz w mielonych orzechach lub kokosie.

Pieczemy w temperaturze 180°C, aż ciastka zarumienią się.


Naprawdę polecam!




piątek, 17 listopada 2017

Pięta achillesowa w kuchni



Jedni z nas są świetni w daniach słonych, a inni w deserach. Jednak każdy ma swoją tzw. piętę achillesową. Chciałabym dzisiaj wspomnieć o swoich  4 głównych problemach, z którymi borykam się w kuchni odkąd pamiętam.

Nuda w kuchni

Bardzo często występuje u mnie nagły zryw i przypływ wielu pomysłów na nowe dania, a później przychodzi przestój i brak chęci. Mam wrażenie, że wiecznie na stole królują te same dania. Jak zaczynam planować menu na kolejny tydzień to wówczas jestem już przerażona. Muszę się przyznać, że często wygrywa tutaj lenistwo na tyle, że nawet nie chce mi się przeglądać innych przepisów, aby się zainspirować.

Jak sobie z tym radzę?

Tutaj są tylko dwa sposoby: zmuszam się do wymyślenia czegoś nowego, ale nigdy nie jest to nic rewelacyjnego albo czekam jak zły czas minie i znowu zapali się światełko.


Zbyt duże porcje

Problem, który towarzyszy mi praktycznie od początku. Nigdy nie potrafiłam wymierzyć odpowiednich porcji dla dwóch osób. Najczęściej były to zbyt duże ilości ziemniaków, ryżu, mięsa. Nie wszystkie dania nadawały się do odgrzania albo po prostu wówczas traciły swój smak. Denerwowało mnie uczucie marnowania jedzenia.

Jak sobie z tym radzę?

Jak to mówią praktyka czyni mistrza – można powiedzieć, że wciąż z tym walczę, ale jest coraz lepiej. Nauczyłam się również wykorzystywać gotowe produkty, których mam w nadmiarze w innych daniach, np. na kolejny obiad albo zbyt dużą ilość ryżu wykorzystuje do przygotowania paprykarza.


Pięta achillesowa - jak zaradzić?

Zbyt gęsty sos

Mam tutaj na myśli zwykły sos obiadowy np. do rolad. To chyba jest moja największa zmora i często niestety wciąż jest to loteria. Raz wyjdzie za gęsty, raz w sam raz.

Jak sobie z tym radzę?

Staram się przygotować bardziej rzadką mieszankę wody z mąką, ale w większych ilościach. W razie czego mam również przygotowaną wodę. Jakiś czas temu przeczytałam, ze należy dodać kilka kostek lodu. Jeszcze tego nie próbowałam, ale wszystko przede mną.


Zbyt słone lub zbyt ostre

Tutaj pojawia się różnica w kubkach smakowych moich i męża. Niestety uwielbiam sól i bardzo często to co dla mnie jest w sam raz, dla niego jest zbyt słone. Drugą sprawą jest ostrość, której jestem fanką, a mój mąż wręcz przeciwnie.

Jak sobie z tym radzę?

Szczerze mówiąc wciąż nad tym pracuję i szukam złotego środka. Często dodaję dużo mniej przypraw i doprawiam sobie dopiero na talerzu.


Oczywiście na większość problemów jest jakiś ratunek, o czym pojawił się już wpis.

A co jest waszą piętą achillesową? Jak sobie radzicie?




środa, 15 listopada 2017

Tagliatelle z klopsiki w sosie chrzanowym

U mnie w domu gotowane klopsy przeważnie występowały w połączeniu z sosem pomidorowym, a że ja uwielbiam zmiany postanowiłam przygotować trochę inną wersję. Tym razem były to klopsiki w sosie chrzanowym, a swoim dziełem chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.


Składniki

  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • mała bułka
  • trochę mleka
  • 1 jajko
  • 5 łyżeczek chrzanu
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 8 łyżek wazowych wody z ugotowanych klopsów
  • pół kostki masła lub margaryny
  • suszona lub świeża natka pietruszki, maggi, sól, pieprz, gałka muszkatałowa, ziele angielskie, liść laurowy


Zaczynamy od przygotowania klopsów, a dokładnie od namoczenia bułki w mleku przez około 5-10 minut. Mięso mielone wrzucamy do miski, dodajemy jajko, natkę pietruszki, trochę maggi, sól, pieprz i dobrze odcisniętą bułkę. Wszystko dokładnie wyrabiamy i formujemy małe klopsiki. Gotoujemy ok. 25 minut w wodzie z dodatkiem liscia laurowego i i ziela angielskiego.

Po ugotowaniu klopsów przechodzimy do naszego sosu. W rondelku rozpuszczamy masło i dodajemy mąkę, cały czas mieszając dodajemy śmietanę oraz podlewamy wodą z ugotowanych klopsów. Na koniec chrzan, sól, pieprz i gałka muszkatałowa.Wszystko chwilę gotujemy na małym ogniu.

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.

Tagliatelle z klopsiki w sosie chrzanowym


Smacznego!

piątek, 10 listopada 2017

Dorsz w cieście naleśnikowym

Jedną z moich ulubionych ryb jest właśnie dorsz. Najczęściej występuje u mnie w formie smażonej i zaczyna zawiewać nudą. Postanowiłam przyrządzić go w zwykłym cieście naleśnikowym.

Czego potrzebujemy?

  • oczywiście rybę (u mnie był to dorsz, ale sprawdzi się każda inna ryba)
  • 1 jajko
  • mąka
  • woda gazowana
  • odrobinę mleka
  • sól, pieprz, papryka ostra
  • 1 cebula


Oczywiście ciasto można przyrządzić według składników i proporcji jakich używamy zawsze. Należy jednak pamiętać, że te ciasto powinno być gęstsze niż te na standardowe naleśniki. Ja dodatkowo użyłam jeszcze cebuli.

Zaczynamy od przygotowania ryby, którą przyprawiamy delikatnie solą oraz pieprzem i odkładamy. Jajko mieszamy z mąką, wodą gazowaną oraz niewielką ilością mleka. Zdecydowanie ilość wody gazowanej ma górować nad ilością mleka. Dodajemy drobno posiekaną cebulę. Ciasto przyprawiamy solą, pieprzem i ostrą papryką.

Rozgrzewamy olej, rybę zanurzamy w cieście i przekładamy na patelnię. Smażymy na średnim ogniu, aby ryba się zdążyła zrobić zanim spali nam się ciasto.

Dorsz w cieście naleśnikowym

Szybko, prosto i naprawdę smacznie!





środa, 8 listopada 2017

10 szybkich dań

W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam moje 10 ulubionych i szybkich dań obiadowych. 

Kiedy najczęściej pojawiają się na moim stole?

  • gdy mam lenia
  • gdy wracam późno do domu i jestem zmuszona przygotować obiadokolację
  • gdy dzień mam zaplanowany po brzegi i potrzebuję obiadu, który mogę przygotować dzień wcześniej, a następnie tylko go odgrzać



Dania na już

 



Makaron z tuńczykiem i oliwkami


Dorsz w cieście naleśnikowym




Świetne dania do odgrzania na drugi dzień


Zapiekanka z udek i ryżu



piątek, 3 listopada 2017

Domowy paprykarz

Do tej pory tuńczyk gościł u mnie w różnego rodzaju sałatkach. Postanowiłam to zmienić i zacząć trochę rozszerzać obecność tuńczyka w mojej kuchni. Tym razem będzie to domowy paprykarz.

Składniki

  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżeczki majonezu
  • ½ ugotowanej marchewki
  • trochę ugotowanego ryżu (nie jest to konieczny składnik, bez ryżu będzie miał konsystencje bardziej  pasty)
  • sól, pieprz, papryka słodka


Tuńczyka odlewamy z sosu i rozdrabniamy widelcem. Marchewkę obieramy i kroimy w bardzo drobną kosteczkę. W miseczce mieszamy tuńczyka, marchewkę, ryż, koncentrat i majonez. Na koniec przyprawiamy solą, pieprzem oraz słodką papryką i gotowe. 

Domowy paprykarz

Taki dodatek na kanapkę sprawdzi się świetnie, a przede wszystkim wiemy co zawiera nasz paprykarz.

Smacznego!

środa, 1 listopada 2017

Ulubieńcy października

Dzisiejsze podsumowanie miesiąca nie będzie jak dotychczas ograniczało się tylko do najsmaczniejszych dań. 

Jednak tradycyjnie zacznijmy od smaków, które zagościły na moim stole.

1. Placek po węgiersku - ulubiona potrawa w moim domu



2. Domowa pizza - jesteśmy w stanie jeść ją w każdy weekend


3. Leczo - czyli typowy jesienny smak

W tym miesiącu również pojawiły się również dwie książki, z którymi chciałabym się z wami podzielić.

Dan Brown "Początek" - uwielbiam jego książki i w październiku na moją półkę trafiło jego 
najnowsze dzieło. W ten sposób w każdy październikowy wieczór mogę zanurzyć się w lekturze.


Nicole S. Young "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła" - od niedawna jestem również posiadaczką bardzo ciekawej pozycji na temat fotografii kulinarnej. Nie jestem jeszcze w stanie w pełni jej Wam zrecenzować, ponieważ wciąż ją czytam. Jednak jej pierwsze rozdziały sprawiły, że trafiła na listę moich ulubieńców. Myślę, że bardzo zmieni moje podejście do fotografowania nie tylko potraw.




piątek, 27 października 2017

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym


Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym
Dzisiaj pomysł na danie dla miłośników makaronów. Ja użyłam makaronu spaghetti, ale sprawdzi się także każdy inny. Składników jest naprawdę niewiele, a smak wyborny.

Czego potrzebujemy? (2 porcje)

  • garść makaronu spaghetti
  • 2 czerwone papryki
  • ser feta
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki koncentratu
  • 2,5 łyżki wazowej bulionu
  • sól, papryka słodka, papryka ostra



Paprykę myjemy i wyciągamy z nich gniazdka nasienne. Z jednej papryki odkładamy jej połówkę -  wykorzystamy ją do sosu paprykowego. Pozostałą paprykę kroimy w większe paski, układamy na blaszce i wkładamy do piekarnika nastawionego na 180°C na 30 minut. Gotowe pozostawiamy na chwilę do ostygnięcia i obieramy ze skórki. Następnie kroimy w cieniutkie paseczki.

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym

Kolejnym krokiem jest makaron oraz sos paprykowy. Wstawiamy wodę z odrobiną soli oraz oliwy. Do wrzątku wrzucamy makaron i gotujemy al dente.

Odłożoną paprykę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy papryka zmięknie podlewamy wszystko bulionem, dodajemy koncentrat i przyprawiamy. Całość gotujemy jeszcze przez chwilę, po czym blendujemy.

Gotowy makaron mieszamy z papryką, posypujemy fetą i zalewamy sosem.

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym

Smacznego!



środa, 25 października 2017

Domowe paluszki rybne


Jakiś czas temu szukając inspiracji zajrzałam do znanej każdemu Kuchni Polskiej i natrafiłam na przepis na domowe paluszki rybne. Po przeanalizowaniu przepisu postanowiłam przygotować je u siebie w domu oczywiście modyfikując. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami tym smacznym daniem, który zrobił u mnie furorę.

Czego użyłam?

  • 25 dkg filetów z dorsza
  • 1 duży ugotowany ziemniak
  • jajko
  • bułka tarta
  • trochę soku z cytryny, natka pietruszki, sól, pieprz
  • tłuszcz do smażenia (u mnie była to oliwa)



Zaczynamy od przygotowania dorsza, którego gotujemy na parze, a następnie rozgniatamy widelcem. Ugotowanego ziemniaka również rozgniatamy (ja odłożyłam sobie potrzebną ilość ziemniaka z wcześniejszego obiadu) i mieszamy z rybą. Następnie doprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, natką pietruszki. Formujemy długi rulon, za pomocą noża odcinamy dowolnej wielkości kawałki i lekko przygniatamy, aby otrzymać żądany kształt.




Gotowe obtaczamy w jajku i bułce tartej i smażymy w głębokim tłuszczu.




niedziela, 22 października 2017

Gdy chaos bierze górę

Gdy chaos bierze górę, czyli całkowicie spontaniczny wpis, który powstał w brzydkie niedzielne południe. A co będzie dzisiaj tym chaosem, który bierze górę? Zapraszam do krótkiej lektury.

Prawdą jest, że przychodzi taki moment, kiedy dopada nas mnóstwo nieoczekiwanych i niezaplanowanych spraw typu przeziębienie, niespodziewane nadgodziny w pracy czy zwykłe lenistwo. Im więcej się kłębi i nawarstwia tym więcej odkłada się codziennych spraw. Pisząc o codziennych sprawach mam tutaj na myśli domowe obowiązki. Odkurzanie, wycieranie kurzy, mycie podłóg, zmywanie czy czasem zwykłe odkładanie rzeczy odchodzą na drugi plan i to co dzieje się w tym momencie w naszych czterech ścianach kompletnie nam nie przeszkadza

skoro ubrania już leżą na tym fotelu, to nic się nie stanie jak tamta sterta do prasowania tez poleży do jutra
W końcu jednak przychodzi ten moment, w którym wszystko wraca do normy i nagle patrząc na stan naszego mieszkania jesteśmy przerażeni. Widzimy wszystko to co, co przez ostatnie dni kompletnie nam nie przeszkadzało. Likwidowanie tego chaosu zajmuje nam często nawet cały dzień i kiedy wieczorem padamy już totalnie wykończeniu pojawia się myśl nigdy więcej.

Postanawiamy sobie, że choćby się waliło i paliło nigdy więcej nie dopuścimy do sytuacji, że chaos bierze nad nami górę i musimy zmarnować cały dzień na sprzątanie. Teraz jesteśmy już zachwyceni ładem, który panuje wokoło i myślimy sobie, że przecież odkładanie rzeczy na bieżąco czy pochowanie szklanek do zmywarki to kwestia nawet nie dwóch minut, więc w czym jest problem? Przecież jesteśmy w stanie zawsze robić to na bieżąco. Z optymistycznym nastawieniem kładziemy się spać.

Gdy chaos bierze górę, czyli całkowicie spontaniczny wpis


Niestety z czasem znowu dopada nas choćby jesienna chandra i co? Historia znowu się powtarza.

A dlaczego powstał ten wpis? Właśnie niedawno byłam w takim momencie, że po całym dniu sprzątania powiedziałam mężowi nigdy więceja po chwili sama z siebie zaczęłam się śmiać i zastanawiać 
po raz który już sobie to obiecuje?

A jak wygląda to u was? Miewacie takie sytuacje?


piątek, 20 października 2017

Sałatka z jarmużem

Ostatnio zaczęłam się przekonywać do jarmużu i na moim stole pojawiła się nowa sałatka zainspirowana tak naprawdę zawartością mojej lodówki.


Co się w niej znalazło?

    Sałatka z jarmużem
  • jarmuż
  • papryka czerwona
  • papryka żółta
  • szalotka
  • pestki z dyni
  • sok z cytryny
  • oliwa
  • zioła prowansalskie, sól, pieprz



Jarmuż myjemy i wrzucamy do miski. Pestki z dyni prażymy na suchej patelni. W tym czasie kroimy w kosteczkę paprykę oraz szalotkę. Wszystko dorzucamy do jarmużu, przyprawiamy solą oraz pieprzem i mieszamy. Sok z cytryny mieszamy z oliwą, dodajemy zioła prowansalskie i polewamy naszą sałatkę.



Sałatka z jarmużem




Sałatka jest naprawdę smaczna i prosta. Nadaje się jako dodatek do obiadu, ale równie dobrze może pojawić się na kolacyjnym stole.


środa, 18 października 2017

Planowanie posiłków - kilka porad jak ruszyć + pdf z arkuszem do pobrania

Już jakiś czas temu pojawił się u mnie bardzo krótki wpis na temat listy obiadów. W dzisiejszym wpisie chciałabym rozszerzyć nieco temat o planowanie posiłków i przedstawić jak ja planuję tygodniowe menu. Mam nadzieję, że część moich trików pomogą i Wam. 

Dodatkowo znajdziecie mój arkusz do wypełniania obiadów do pobrania.

Na początek kilka informacji

  • planuję posiłki na 7 kolejnych dni, ale nie zawsze jest to od poniedziałku do niedzieli
  • staram się obiady słone przeplatać słodkimi
  • na przygotowanie nowych dań rezerwuję sobie więcej czasu (często jest to weekend)
  • często pytam męża o jego pomysły i na co akurat miałby smak
  • planuję tylko obiady, ponieważ śniadania jadamy w pracy (najczęściej gotowe kanapki), a coś na kolacje wyczarowujemy z zapasów naszej lodówki
Jak ruszyć, by umilić planowanie posiłków?

Czego potrzebuję do planowania posiłków?

  • lista obiadów – wspominałam o tym we wpisie Na co macie smak? Jest to spis obiadów, które już pojawiły się na moim stole
  • lista czego chciałabym spróbować – mam osobną listę najczęściej w telefonie lub w kalendarzu z pomysłami na nowe dania
  • kalendarz
  • kartka papieru
  • długopis
  • gotowy szablon do wypełnienia na lodówkę (wspomnę o nim trochę później)


Co uwzględniam przy planowaniu posiłków?

  • czy w danym dniu mam jakieś wyjazdy, wyjścia i ile czasu miałabym na przygotowanie posiłku
  • pytam o plany mojego męża – w jakie dni on jest w stanie przejąć gotowanie obiadu
  • staram się, by wszystko było w miarę możliwości elastyczne – w razie czego mogę kolejność obiadów pozamieniać
  • często przygotowuję jeden obiad na dwa dni, jeśli któryś z dni mam mocno obłożony i nie będę miała czasu na gotowanie albo chcę po prostu poleniuchować
  • jak już wcześniej wspomniałam nowe przepisy wypróbowuję w dni, w które mam więcej czasu
Planowanie posiłków krok po kroku

  1. Z listy obiadów spisuję luźno czego dawno nie było i co chciałabym przyrządzić (ok. 7 potraw)
  2. Z listy nowych propozycji spisuję dania, które chciałabym w najbliższym czasie przygotować  (najczęściej 2-3 propozycje)
  3. Otwieram kalendarz z planami na kolejne dni i według tego, co mam już zaplanowane dopasowuję wybrane dania drogą eliminacji. Staram się, aby stare sprawdzone przepisy zastąpić przynajmniej jednym nowym pomysłem, o ile czas mi na to pozwala. 
  4. Konkretne dania umieszczam na gotowym szablonie, który ląduje na lodówce. Szablon opracowałam sama, na który doklejam tylko karteczki indeksujące z obiadami, dzięki temu mogę łatwo w każdej chwili poprzestawiać obiady.


Poniżej znajdziecie link, z którego możecie pobrać mój arkusz, który może być po prostu wypełniany przez Was długopisem.


Zachęcam jednak do wykonania mojej wersji :-)





Wykonanie szablonu krok po kroku - DIY

  1. Wycinamy arkusz
  2. Odmierzamy kawałek tekturki tej samej wielkości lub trochę większy i obklejamy go za pomocą dowolnej okleiny (w celu wzmocnienia)
  3. Przyklejamy arkusz na tekturkę
  4. Dodatkowo możemy za pomocą folii (ja użyłam ze starego albumu na zdjęcia) zabezpieczamy przód naszego szablonu - dzięki temu będzie również łatwiej przyklejać karteczki indeksujące. 
  5. Gotowy szablon przyczepiamy na lodówkę za pomocą magnesu.

Arkusz Planowanie Posiłków do pobrania

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że samo planowanie jest zbyt czasochłonne i niewarte zachodu. Jednak jest wręcz przeciwnie i w rzeczywistości zajmuje to kilka minut. Warto się przekonać samemu.


A wy jak rozplanowujecie posiłki?