piątek, 17 listopada 2017

Pięta achillesowa w kuchni



Jedni z nas są świetni w daniach słonych, a inni w deserach. Jednak każdy ma swoją tzw. piętę achillesową. Chciałabym dzisiaj wspomnieć o swoich  4 głównych problemach, z którymi borykam się w kuchni odkąd pamiętam.

Nuda w kuchni

Bardzo często występuje u mnie nagły zryw i przypływ wielu pomysłów na nowe dania, a później przychodzi przestój i brak chęci. Mam wrażenie, że wiecznie na stole królują te same dania. Jak zaczynam planować menu na kolejny tydzień to wówczas jestem już przerażona. Muszę się przyznać, że często wygrywa tutaj lenistwo na tyle, że nawet nie chce mi się przeglądać innych przepisów, aby się zainspirować.

Jak sobie z tym radzę?

Tutaj są tylko dwa sposoby: zmuszam się do wymyślenia czegoś nowego, ale nigdy nie jest to nic rewelacyjnego albo czekam jak zły czas minie i znowu zapali się światełko.


Zbyt duże porcje

Problem, który towarzyszy mi praktycznie od początku. Nigdy nie potrafiłam wymierzyć odpowiednich porcji dla dwóch osób. Najczęściej były to zbyt duże ilości ziemniaków, ryżu, mięsa. Nie wszystkie dania nadawały się do odgrzania albo po prostu wówczas traciły swój smak. Denerwowało mnie uczucie marnowania jedzenia.

Jak sobie z tym radzę?

Jak to mówią praktyka czyni mistrza – można powiedzieć, że wciąż z tym walczę, ale jest coraz lepiej. Nauczyłam się również wykorzystywać gotowe produkty, których mam w nadmiarze w innych daniach, np. na kolejny obiad albo zbyt dużą ilość ryżu wykorzystuje do przygotowania paprykarza.


Pięta achillesowa - jak zaradzić?

Zbyt gęsty sos

Mam tutaj na myśli zwykły sos obiadowy np. do rolad. To chyba jest moja największa zmora i często niestety wciąż jest to loteria. Raz wyjdzie za gęsty, raz w sam raz.

Jak sobie z tym radzę?

Staram się przygotować bardziej rzadką mieszankę wody z mąką, ale w większych ilościach. W razie czego mam również przygotowaną wodę. Jakiś czas temu przeczytałam, ze należy dodać kilka kostek lodu. Jeszcze tego nie próbowałam, ale wszystko przede mną.


Zbyt słone lub zbyt ostre

Tutaj pojawia się różnica w kubkach smakowych moich i męża. Niestety uwielbiam sól i bardzo często to co dla mnie jest w sam raz, dla niego jest zbyt słone. Drugą sprawą jest ostrość, której jestem fanką, a mój mąż wręcz przeciwnie.

Jak sobie z tym radzę?

Szczerze mówiąc wciąż nad tym pracuję i szukam złotego środka. Często dodaję dużo mniej przypraw i doprawiam sobie dopiero na talerzu.


Oczywiście na większość problemów jest jakiś ratunek, o czym pojawił się już wpis.

A co jest waszą piętą achillesową? Jak sobie radzicie?




środa, 15 listopada 2017

Tagliatelle z klopsiki w sosie chrzanowym

U mnie w domu gotowane klopsy przeważnie występowały w połączeniu z sosem pomidorowym, a że ja uwielbiam zmiany postanowiłam przygotować trochę inną wersję. Tym razem były to klopsiki w sosie chrzanowym, a swoim dziełem chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.


Składniki

  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • mała bułka
  • trochę mleka
  • 1 jajko
  • 5 łyżeczek chrzanu
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 8 łyżek wazowych wody z ugotowanych klopsów
  • pół kostki masła lub margaryny
  • suszona lub świeża natka pietruszki, maggi, sól, pieprz, gałka muszkatałowa, ziele angielskie, liść laurowy


Zaczynamy od przygotowania klopsów, a dokładnie od namoczenia bułki w mleku przez około 5-10 minut. Mięso mielone wrzucamy do miski, dodajemy jajko, natkę pietruszki, trochę maggi, sól, pieprz i dobrze odcisniętą bułkę. Wszystko dokładnie wyrabiamy i formujemy małe klopsiki. Gotoujemy ok. 25 minut w wodzie z dodatkiem liscia laurowego i i ziela angielskiego.

Po ugotowaniu klopsów przechodzimy do naszego sosu. W rondelku rozpuszczamy masło i dodajemy mąkę, cały czas mieszając dodajemy śmietanę oraz podlewamy wodą z ugotowanych klopsów. Na koniec chrzan, sól, pieprz i gałka muszkatałowa.Wszystko chwilę gotujemy na małym ogniu.

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.

Tagliatelle z klopsiki w sosie chrzanowym


Smacznego!

piątek, 10 listopada 2017

Dorsz w cieście naleśnikowym

Jedną z moich ulubionych ryb jest właśnie dorsz. Najczęściej występuje u mnie w formie smażonej i zaczyna zawiewać nudą. Postanowiłam przyrządzić go w zwykłym cieście naleśnikowym.

Czego potrzebujemy?

  • oczywiście rybę (u mnie był to dorsz, ale sprawdzi się każda inna ryba)
  • 1 jajko
  • mąka
  • woda gazowana
  • odrobinę mleka
  • sól, pieprz, papryka ostra
  • 1 cebula


Oczywiście ciasto można przyrządzić według składników i proporcji jakich używamy zawsze. Należy jednak pamiętać, że te ciasto powinno być gęstsze niż te na standardowe naleśniki. Ja dodatkowo użyłam jeszcze cebuli.

Zaczynamy od przygotowania ryby, którą przyprawiamy delikatnie solą oraz pieprzem i odkładamy. Jajko mieszamy z mąką, wodą gazowaną oraz niewielką ilością mleka. Zdecydowanie ilość wody gazowanej ma górować nad ilością mleka. Dodajemy drobno posiekaną cebulę. Ciasto przyprawiamy solą, pieprzem i ostrą papryką.

Rozgrzewamy olej, rybę zanurzamy w cieście i przekładamy na patelnię. Smażymy na średnim ogniu, aby ryba się zdążyła zrobić zanim spali nam się ciasto.

Dorsz w cieście naleśnikowym

Szybko, prosto i naprawdę smacznie!





środa, 8 listopada 2017

10 szybkich dań

W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam moje 10 ulubionych i szybkich dań obiadowych. 

Kiedy najczęściej pojawiają się na moim stole?

  • gdy mam lenia
  • gdy wracam późno do domu i jestem zmuszona przygotować obiadokolację
  • gdy dzień mam zaplanowany po brzegi i potrzebuję obiadu, który mogę przygotować dzień wcześniej, a następnie tylko go odgrzać



Dania na już

 



Makaron z tuńczykiem i oliwkami


Dorsz w cieście naleśnikowym




Świetne dania do odgrzania na drugi dzień


Zapiekanka z udek i ryżu



piątek, 3 listopada 2017

Domowy paprykarz

Do tej pory tuńczyk gościł u mnie w różnego rodzaju sałatkach. Postanowiłam to zmienić i zacząć trochę rozszerzać obecność tuńczyka w mojej kuchni. Tym razem będzie to domowy paprykarz.

Składniki

  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżeczki majonezu
  • ½ ugotowanej marchewki
  • trochę ugotowanego ryżu (nie jest to konieczny składnik, bez ryżu będzie miał konsystencje bardziej  pasty)
  • sól, pieprz, papryka słodka


Tuńczyka odlewamy z sosu i rozdrabniamy widelcem. Marchewkę obieramy i kroimy w bardzo drobną kosteczkę. W miseczce mieszamy tuńczyka, marchewkę, ryż, koncentrat i majonez. Na koniec przyprawiamy solą, pieprzem oraz słodką papryką i gotowe. 

Domowy paprykarz

Taki dodatek na kanapkę sprawdzi się świetnie, a przede wszystkim wiemy co zawiera nasz paprykarz.

Smacznego!

środa, 1 listopada 2017

Ulubieńcy października

Dzisiejsze podsumowanie miesiąca nie będzie jak dotychczas ograniczało się tylko do najsmaczniejszych dań. 

Jednak tradycyjnie zacznijmy od smaków, które zagościły na moim stole.

1. Placek po węgiersku - ulubiona potrawa w moim domu



2. Domowa pizza - jesteśmy w stanie jeść ją w każdy weekend


3. Leczo - czyli typowy jesienny smak

W tym miesiącu również pojawiły się również dwie książki, z którymi chciałabym się z wami podzielić.

Dan Brown "Początek" - uwielbiam jego książki i w październiku na moją półkę trafiło jego 
najnowsze dzieło. W ten sposób w każdy październikowy wieczór mogę zanurzyć się w lekturze.


Nicole S. Young "Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła" - od niedawna jestem również posiadaczką bardzo ciekawej pozycji na temat fotografii kulinarnej. Nie jestem jeszcze w stanie w pełni jej Wam zrecenzować, ponieważ wciąż ją czytam. Jednak jej pierwsze rozdziały sprawiły, że trafiła na listę moich ulubieńców. Myślę, że bardzo zmieni moje podejście do fotografowania nie tylko potraw.




piątek, 27 października 2017

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym


Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym
Dzisiaj pomysł na danie dla miłośników makaronów. Ja użyłam makaronu spaghetti, ale sprawdzi się także każdy inny. Składników jest naprawdę niewiele, a smak wyborny.

Czego potrzebujemy? (2 porcje)

  • garść makaronu spaghetti
  • 2 czerwone papryki
  • ser feta
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki koncentratu
  • 2,5 łyżki wazowej bulionu
  • sól, papryka słodka, papryka ostra



Paprykę myjemy i wyciągamy z nich gniazdka nasienne. Z jednej papryki odkładamy jej połówkę -  wykorzystamy ją do sosu paprykowego. Pozostałą paprykę kroimy w większe paski, układamy na blaszce i wkładamy do piekarnika nastawionego na 180°C na 30 minut. Gotowe pozostawiamy na chwilę do ostygnięcia i obieramy ze skórki. Następnie kroimy w cieniutkie paseczki.

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym

Kolejnym krokiem jest makaron oraz sos paprykowy. Wstawiamy wodę z odrobiną soli oraz oliwy. Do wrzątku wrzucamy makaron i gotujemy al dente.

Odłożoną paprykę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Gdy papryka zmięknie podlewamy wszystko bulionem, dodajemy koncentrat i przyprawiamy. Całość gotujemy jeszcze przez chwilę, po czym blendujemy.

Gotowy makaron mieszamy z papryką, posypujemy fetą i zalewamy sosem.

Spaghetti z pieczoną papryką i fetą w sosie paprykowym

Smacznego!



środa, 25 października 2017

Domowe paluszki rybne


Jakiś czas temu szukając inspiracji zajrzałam do znanej każdemu Kuchni Polskiej i natrafiłam na przepis na domowe paluszki rybne. Po przeanalizowaniu przepisu postanowiłam przygotować je u siebie w domu oczywiście modyfikując. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami tym smacznym daniem, który zrobił u mnie furorę.

Czego użyłam?

  • 25 dkg filetów z dorsza
  • 1 duży ugotowany ziemniak
  • jajko
  • bułka tarta
  • trochę soku z cytryny, natka pietruszki, sól, pieprz
  • tłuszcz do smażenia (u mnie była to oliwa)



Zaczynamy od przygotowania dorsza, którego gotujemy na parze, a następnie rozgniatamy widelcem. Ugotowanego ziemniaka również rozgniatamy (ja odłożyłam sobie potrzebną ilość ziemniaka z wcześniejszego obiadu) i mieszamy z rybą. Następnie doprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, natką pietruszki. Formujemy długi rulon, za pomocą noża odcinamy dowolnej wielkości kawałki i lekko przygniatamy, aby otrzymać żądany kształt.




Gotowe obtaczamy w jajku i bułce tartej i smażymy w głębokim tłuszczu.




niedziela, 22 października 2017

Gdy chaos bierze górę

Gdy chaos bierze górę, czyli całkowicie spontaniczny wpis, który powstał w brzydkie niedzielne południe. A co będzie dzisiaj tym chaosem, który bierze górę? Zapraszam do krótkiej lektury.

Prawdą jest, że przychodzi taki moment, kiedy dopada nas mnóstwo nieoczekiwanych i niezaplanowanych spraw typu przeziębienie, niespodziewane nadgodziny w pracy czy zwykłe lenistwo. Im więcej się kłębi i nawarstwia tym więcej odkłada się codziennych spraw. Pisząc o codziennych sprawach mam tutaj na myśli domowe obowiązki. Odkurzanie, wycieranie kurzy, mycie podłóg, zmywanie czy czasem zwykłe odkładanie rzeczy odchodzą na drugi plan i to co dzieje się w tym momencie w naszych czterech ścianach kompletnie nam nie przeszkadza

skoro ubrania już leżą na tym fotelu, to nic się nie stanie jak tamta sterta do prasowania tez poleży do jutra
W końcu jednak przychodzi ten moment, w którym wszystko wraca do normy i nagle patrząc na stan naszego mieszkania jesteśmy przerażeni. Widzimy wszystko to co, co przez ostatnie dni kompletnie nam nie przeszkadzało. Likwidowanie tego chaosu zajmuje nam często nawet cały dzień i kiedy wieczorem padamy już totalnie wykończeniu pojawia się myśl nigdy więcej.

Postanawiamy sobie, że choćby się waliło i paliło nigdy więcej nie dopuścimy do sytuacji, że chaos bierze nad nami górę i musimy zmarnować cały dzień na sprzątanie. Teraz jesteśmy już zachwyceni ładem, który panuje wokoło i myślimy sobie, że przecież odkładanie rzeczy na bieżąco czy pochowanie szklanek do zmywarki to kwestia nawet nie dwóch minut, więc w czym jest problem? Przecież jesteśmy w stanie zawsze robić to na bieżąco. Z optymistycznym nastawieniem kładziemy się spać.

Gdy chaos bierze górę, czyli całkowicie spontaniczny wpis


Niestety z czasem znowu dopada nas choćby jesienna chandra i co? Historia znowu się powtarza.

A dlaczego powstał ten wpis? Właśnie niedawno byłam w takim momencie, że po całym dniu sprzątania powiedziałam mężowi nigdy więceja po chwili sama z siebie zaczęłam się śmiać i zastanawiać 
po raz który już sobie to obiecuje?

A jak wygląda to u was? Miewacie takie sytuacje?


piątek, 20 października 2017

Sałatka z jarmużem

Ostatnio zaczęłam się przekonywać do jarmużu i na moim stole pojawiła się nowa sałatka zainspirowana tak naprawdę zawartością mojej lodówki.


Co się w niej znalazło?

    Sałatka z jarmużem
  • jarmuż
  • papryka czerwona
  • papryka żółta
  • szalotka
  • pestki z dyni
  • sok z cytryny
  • oliwa
  • zioła prowansalskie, sól, pieprz



Jarmuż myjemy i wrzucamy do miski. Pestki z dyni prażymy na suchej patelni. W tym czasie kroimy w kosteczkę paprykę oraz szalotkę. Wszystko dorzucamy do jarmużu, przyprawiamy solą oraz pieprzem i mieszamy. Sok z cytryny mieszamy z oliwą, dodajemy zioła prowansalskie i polewamy naszą sałatkę.



Sałatka z jarmużem




Sałatka jest naprawdę smaczna i prosta. Nadaje się jako dodatek do obiadu, ale równie dobrze może pojawić się na kolacyjnym stole.


środa, 18 października 2017

Planowanie posiłków - kilka porad jak ruszyć + pdf z arkuszem do pobrania

Już jakiś czas temu pojawił się u mnie bardzo krótki wpis na temat listy obiadów. W dzisiejszym wpisie chciałabym rozszerzyć nieco temat o planowanie posiłków i przedstawić jak ja planuję tygodniowe menu. Mam nadzieję, że część moich trików pomogą i Wam. 

Dodatkowo znajdziecie mój arkusz do wypełniania obiadów do pobrania.

Na początek kilka informacji

  • planuję posiłki na 7 kolejnych dni, ale nie zawsze jest to od poniedziałku do niedzieli
  • staram się obiady słone przeplatać słodkimi
  • na przygotowanie nowych dań rezerwuję sobie więcej czasu (często jest to weekend)
  • często pytam męża o jego pomysły i na co akurat miałby smak
  • planuję tylko obiady, ponieważ śniadania jadamy w pracy (najczęściej gotowe kanapki), a coś na kolacje wyczarowujemy z zapasów naszej lodówki
Jak ruszyć, by umilić planowanie posiłków?

Czego potrzebuję do planowania posiłków?

  • lista obiadów – wspominałam o tym we wpisie Na co macie smak? Jest to spis obiadów, które już pojawiły się na moim stole
  • lista czego chciałabym spróbować – mam osobną listę najczęściej w telefonie lub w kalendarzu z pomysłami na nowe dania
  • kalendarz
  • kartka papieru
  • długopis
  • gotowy szablon do wypełnienia na lodówkę (wspomnę o nim trochę później)


Co uwzględniam przy planowaniu posiłków?

  • czy w danym dniu mam jakieś wyjazdy, wyjścia i ile czasu miałabym na przygotowanie posiłku
  • pytam o plany mojego męża – w jakie dni on jest w stanie przejąć gotowanie obiadu
  • staram się, by wszystko było w miarę możliwości elastyczne – w razie czego mogę kolejność obiadów pozamieniać
  • często przygotowuję jeden obiad na dwa dni, jeśli któryś z dni mam mocno obłożony i nie będę miała czasu na gotowanie albo chcę po prostu poleniuchować
  • jak już wcześniej wspomniałam nowe przepisy wypróbowuję w dni, w które mam więcej czasu
Planowanie posiłków krok po kroku

  1. Z listy obiadów spisuję luźno czego dawno nie było i co chciałabym przyrządzić (ok. 7 potraw)
  2. Z listy nowych propozycji spisuję dania, które chciałabym w najbliższym czasie przygotować  (najczęściej 2-3 propozycje)
  3. Otwieram kalendarz z planami na kolejne dni i według tego, co mam już zaplanowane dopasowuję wybrane dania drogą eliminacji. Staram się, aby stare sprawdzone przepisy zastąpić przynajmniej jednym nowym pomysłem, o ile czas mi na to pozwala. 
  4. Konkretne dania umieszczam na gotowym szablonie, który ląduje na lodówce. Szablon opracowałam sama, na który doklejam tylko karteczki indeksujące z obiadami, dzięki temu mogę łatwo w każdej chwili poprzestawiać obiady.


Poniżej znajdziecie link, z którego możecie pobrać mój arkusz, który może być po prostu wypełniany przez Was długopisem.


Zachęcam jednak do wykonania mojej wersji :-)





Wykonanie szablonu krok po kroku - DIY

  1. Wycinamy arkusz
  2. Odmierzamy kawałek tekturki tej samej wielkości lub trochę większy i obklejamy go za pomocą dowolnej okleiny (w celu wzmocnienia)
  3. Przyklejamy arkusz na tekturkę
  4. Dodatkowo możemy za pomocą folii (ja użyłam ze starego albumu na zdjęcia) zabezpieczamy przód naszego szablonu - dzięki temu będzie również łatwiej przyklejać karteczki indeksujące. 
  5. Gotowy szablon przyczepiamy na lodówkę za pomocą magnesu.

Arkusz Planowanie Posiłków do pobrania

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że samo planowanie jest zbyt czasochłonne i niewarte zachodu. Jednak jest wręcz przeciwnie i w rzeczywistości zajmuje to kilka minut. Warto się przekonać samemu.


A wy jak rozplanowujecie posiłki?





piątek, 13 października 2017

Przechowywanie przepisów – sprawdzone metody


Jeśli od samego początku znalazłaś swój sposób na przechowywanie przepisów i od początku byłaś z niego zadowolony do naprawdę wielkie WOW ode mnie dla Ciebie. Ja długo szukałam swojego, wypróbowałam już wiele możliwości i do wielu nieraz powracałam.

Jak łatwo i szybko przechowywać przepisy? W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić metody, które stosowałam i jak to teraz wygląda. Może Ty wciąż szukasz i któraś z propozycji przypadnie Ci do gustu. Może Twoja droga wyglądała podobnie i chciałabyś się podzielić swoją formą przechowywanie przepisów na co również bardzo liczę.


Chciałabym jeszcze zaznaczyć, że tak naprawdę ilu ludzi tyle pomysłów na przechowywanie przepisów i u każdego sprawdzać się może coś innego.

Gotowe przepiśniki

Na rynku mamy ich mnóstwo. Wybór jest niezmiernie szeroki. Możemy przebierać w różnych formatach, okładkach, wykończeniach, dodatkach i cenach. Bardzo często ich wnętrze jest już podzielone na kategorie dań, jest miejsce na zdjęcia potrawy, zakładki na trzymanie wycinków z gazet i wiele innych ciekawostek. Taki przepiśnik może stać się naszą prywatną kolorową książką kucharską czy albumem jeśli dodatkowo zapełnimy go zdjęciami.


Dla kogo?

Na pewno dla ludzi, którzy lubią takie kolorowe gadżety i nie jest dla nich problemem spisywanie wszystkich potraw, ewentualnie przechowywanie paru wycinków. Taki przepiśnik sprawdzą się świetnie jako prezent.


Spisywanie w zeszycie/notesie

Kto z nas nie pamięta z domu pożółkłych kartek z zeszytów naszych babci czy mam, które nadal są cudowną i niezastąpioną bazą wiedzy. Tutaj nie obciążamy naszej kieszeni, ponieważ wystarczy zwykły zeszyt/notes, w którym będziemy wszystko spisywać bądź wklejać. Mamy tutaj dużą dowolność małym kosztem.

Dla kogo?

Dla osób, którzy chcą mieć zupełną dowolność. Jedne przepisy mogą być spisane, inne wklejone, podział na kategorie nie jest im niezbędny. Z drugiej strony w takim zeszycie również odnajdą się osoby lubiące tworzyć coś samemu. Tak naprawdę nawet zwykły zeszyt może stać się niezwykle kolorowym i ciekawym rozwiązaniem jak gotowy przepiśnik, jeśli postanowimy być bardziej kreatywni.


Teczka/Segregator

Bardzo proste rozwiązanie polegające na wycinaniu, kserowaniu czy drukowaniu przepisów i umieszczanie ich w teczce, koszulkach lub bezpośrednio w segregatorze.

Dla kogo?

Dla osób, które chcą mieć po prostu wszystko w jednym miejscu i niekoniecznie zależy im na całej otoczce. Wystarczy, że wszystko co potrzebujemy zebrane jest w jednym miejscu. Oczywiście taką teczkę czy segregator możemy uczynić piękną księgą, ale raczej tutaj mam na myśli ten prostszy sposób przechowywania.


Jest wiele możliwości przechowywanie przepisów

Własny przepiśnik - DIY

Coraz częściej spotykanie rozwiązanie. Tworzymy coś zupełnie własnego od podstaw lub zamieniamy proste i zwykłe rzeczy, np. coś niezwykłego stworzymy z zeszytu, segregatora, wycinek. Tutaj mamy pełne pole do popisu.

Dla kogo?

Dla kreatywnych osób, które przede wszystkim lubią zabawy DIY i wiedzą co potrzebują. Gotowe przepiśniki ich zbytnio ograniczają bądź mają zbędne bajery. Zabawa w tworzenie coś własnego musi naprawdę sprawiać nam przyjemność.


Ja zaczęłam od zwykłego zeszytu i zbierania wycinków. Najdłużej na mojej półce gościł jednak segregator, do którego wpinałam przepisy, które przepisywałam na komputer i drukowałam – było to dosyć pracochłonne i nie zawsze chciało mi się siadać do komputera. Potem otrzymałam w prezencie przepiśnik, więc wszystko uporządkowałam i przepisałam. Obecnie właśnie pracuję na tym gotowym przepiśniku, ale nie do końca jestem zadowolona. Taki akurat podział na kategorie nie przypadł mi do gustu, bardzo szybko zapełniłam jedne, przy czym przy kolejnych miałam jeszcze dosyć sporo kartek. Dodatkowo dużo miejsca jest zostawione na zdjęcia, których ja nie wklejam. Jest on już prawie zapełniony, więc jestem w trakcie tworzenia czegoś własnego. Jeszcze nie wiem jaką do końca obierze to formę, ale na pewno się z wami tym podzielę.

 

A jakie są wasze sposoby na przechowywanie przepisów? Macie coś fajnego, sprawdzonego, z czego jesteście w pełni zadowoleni? A może macie jakieś rady przy tworzeniu własnych przepiśników?




środa, 11 października 2017

Zapiekane jajka w kokilkach

Weekendowe poranki to u nas jedyne okazje na wspólne, bardziej pracochłonne śniadania, nie licząc oczywiście dni ustawowo wolnych oraz urlopu. Dzisiaj chciałabym się podzielić przepisem na jedno z tych śniadań, a będą to jak widać już w tytule jajka w kokilkach.

Składniki (na jedną kokilkę)

  • 2 jajka
  • papryka czerwona
  • papryka zielona
  • 2 plasterki pomidora
  • szczypiorek
  • szalotka


Oczywiście w składniki można dobierać dowolnie, u mnie to raczej taki standardowy zapas w lodówce, dlatego przeważnie tego używam.

Paprykę kroimy w kosteczkę i układamy na spód, na górę lądują plasterki pomidora, wbijamy dwa jajka, posypujemy pokrojoną drobniutko szalotką oraz szczypiorkiem.
Kokilki oczywiście smarujemy lekko masłem.





Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 200ºC ok. 20-25 minut.



Pyszne śniadanie gotowe :-)

piątek, 6 października 2017

Zapiekanka z ryżu i udek z kurczaka


Dzisiaj kolejny pomysł na bardzo szybki i prosty obiad. Tym razem bez zbędnego wprowadzenia, przechodzimy od razu do dzieła.

Składniki (ok. 4 porcje)
  • 150 g ryżu
  • 2 cebule białe
  • udka z kurczaka (ilość zależy od naszego apetytu)
  • 1 szklanki wody
  • 1 łyżka ketchupu
  • odrobina przyprawy Vegeta
  • 1 łyżeczka maggi
  • 50 g margaryny
  • przyprawy


Margarynę rozpuszczamy w rondelku, po czym podajemy szklankę wody, łyżkę ketchupu, maggi i lekko przyprawiamy. Udka z kurczaka przyprawiamy dowolnie – u mnie standardowo sól, pieprz, papryka ostra. Cebule obieramy i kroimy w krążki.


Następnie do naczynia żaroodpornego wsypujemy ryż, układamy krążki cebuli oraz udka. Zalewamy naszą mieszanką tak by przykryty był ryż, cebula i trochę udek.


Pieczemy ok. 1,5h w temperaturze 180°C.



Danie jest naprawdę aromatyczne i pyszne.

Smacznego!




środa, 4 października 2017

Najsmaczniejsze we wrześniu

W tym miesiącu na stole pojawiło się parę nowości i trochę klasyki. A najlepszymi daniami okazały się…

Spaghetti z fetą i papryką – przepis już w październiku



Domowe paluszki rybne – wpis pojawi się również w październiku













A co zachwyci nas w październiku dowiecie się już w listopadzie.