środa, 17 stycznia 2018

Kuchnie Świata – cykl: Kuchnia francuska – faszerowane pomidory

Jakiś czas temu będąc u rodziców wygrzebałam starą książkę „Kuchnie Świata. Najlepsze potrawy krok po kroku” opracowaną przez Judith Ferguson. Jest to zbiór potraw pochodzących z kuchni francuskiej, włoskiej, greckiej, hiszpańskiej, chińskiej i meksykańskiej. Pomyślałam, że będzie dobrą bazą lub inspiracją do kolejnych dań w moim domu. Postawiłam sobie wyzwanie przygotowania po trzech potraw z każdej kuchni:

  • szybkiego dania idealnego na przystawkę, przekąskę, śniadanie lub kolacje
  • dania obiadowego
  • deseru



i oczywiście podzielenia się nimi z Wami. Każdy przepis jak to u mnie przeszedł lekką modyfikację np. w ilości składników.

Dzisiaj na pierwszy ogień wskakują faszerowane pomidory kuchni francuskiej – pomidory po langwedocku. U mnie pojawiły się na sobotniej kolacji i zrobiły furorę. To jeden z tych przepisów, gdzie z NICZEGO można wyczarować COŚ.

Składniki*

  • 4 pomidory
  • 4 kromki pieczywa (bez skórki)
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa z oliwek
  • suszona natka pietruszki, tymianek, sól, pieprz


Pomidory myjemy i przecinamy na pół. Z każdej połówki wydrążamy do miseczki za pomocą łyżki gniazda nasienne. Pomidory odkładamy, a nasze gniazda nasienne przecedzamy dodatkowo przez sitko, aby pozbyć się nadmiaru wody. Oliwę mieszamy z przeciśniętym przez praskę czosnkiem oraz przyprawami. Smarujemy nasze kromki chleba, drobno siekamy i wrzucamy do wydrążonych wcześniej gniazd nasiennych. Wszystko mieszamy i nadziewamy połówki pomidorów. Wypełnione układamy w naczyniu żaroodpornym i zapiekamy ok. 10-15 minut w 200°C.

Faszerowane pomidory

Naprawdę warte spróbowania! Polecam i życzę smacznego!



*w oryginale były dwie kromki pieczywa oraz świeża natka pietruszki.

piątek, 12 stycznia 2018

Spaghetti z pomidorami

Spaghetti to jedno z najpopularniejszych dań, które pojawia się na naszym stole. Można śmiało powiedzieć, że ile ludzi tyle sposób na jego przyrządzanie, a niejeden Włoch złapał by się za głowę słysząc nasz przepis. Chciałabym się podzielić moim bardzo prostym i szybkim przepisem na tą wyśmienitą wersję makaronu i liczę, że wy podzielicie się ze mną swoimi przepisami.

Czego potrzebujemy? (2 porcje)

  • garść makaronu spaghetti
  • 250g mięsa mielonego
  • puszka pomidorów krojonych
  • 1 mała marchewka
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • ½ cebuli
  • trochę oliwy
  • sól, pieprz, cukier, papryka słodka i ostra



Zaczynam od pomidorów, a dokładnie odsączam je na sitku lekko soląc (wodę z pomidorów wylewam do miseczki). Pozostawiam tak na około 30 minut. W tym czasie obieram i kroję drobno marchewkę oraz cebulę.


Makaron gotuję al dente. Na patelni rozgrzewam oliwę z oliwek i wrzucam cebulę. Gdy się zeszkli dorzucam marchewkę. Po chwili dodaję mięso mielone, przyprawiam solą i pieprzem i smażę. Gdy mięso jest już gotowe dodaję same odsączone pomidory i mieszam, stopniowo dodaję wodę z pomidorów w zależności od potrzeb, dorzucam dwie łyżeczki koncentratu i przyprawiam papryką słodką, ostrą i odrobinką cukru (dodanie całej wody z pomidorów nie zawsze jest konieczne).  Całość duszę na małym ogniu około 8-10 minut.

Spaghetti z pomidorami




A jakie wy macie przepisy na spaghetti? Czekam na wasze propozycje!

środa, 10 stycznia 2018

Makaron z brokułami

Bardzo dobrze wspominam czas studiów i dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić jednym z moich eksperymentów z tych czasów. Przedstawiam Wam makaron z brokułami w mojej wersji.


Składniki

  • makaron penne
  • brokuł
  • serek topiony
  • trochę mąki
  • trochę masła
  • sól, pieprz


Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Brokuły rozdzielamy na osobne różyczki i gotujemy w osolonej wodzie. Na patelni rozpuszczamy trochę masła i dodajemy mąkę robiąc zasmażkę (powinna mieć dosyć rzadką konsystencje). Do gotowej zasmażki dodajemy serek topiony, mieszając smażymy do momentu rozpuszczenia i przyprawiamy. Ostatnim etapem jest dodanie ugotowanych różyczek brokułu i wymieszanie całości z makaronem.


Potrawa może nie jest specjalnie ambitna, ale ze studenckiej lodówki też dało się coś smacznego wyczarować.

A wy macie jakieś swoje specjały z tych czasów? 

piątek, 5 stycznia 2018

Języki obce – Inwestuj w siebie!


Przychodzi taki moment, w którym każdy z nas chce coś zmienić i naprawdę spotyka to każdego. Każdy człowiek ma potrzebę rozwijać się, ale co tu zrobić, jak się chce, a dokładnie nie wie się co się chce. Budzimy się rano z myślą muszę coś zrobić dla siebie, albo bardzo popularne postanowienia noworoczne – chcemy coś napisać, ale nie do końca wiemy co. I jak rozwiązać tą łamigłówkę?

Bardzo często pierwszą myślą, która nam się pojawia w głowie A może jakiś język obcy? Dobra świetna myśl, ale co dalej? Najważniejsze pytanie brzmi Co zrobić, by się zbyt szybko nie zniechęcić?  Odpowiedziami na banalne pytania spróbuję pomóc by wasz plan nie stał się tylko słomianym zapałem.


Jaki język?

Jeśli decyzja o języku nie jest wymuszona sytuacją zawodową bardzo trudno jest wybrać czego tak naprawdę chcemy się uczyć. Przede wszystkim wystrzegajmy się myślenia Teraz japoński jest modny i wszyscy się go uczą, jak i wszyscy to może i ja. Jest to duży błąd, gdyż każdy z nas jest inny i to co podchodzi jednym niekoniecznie przypasuje Tobie. Więc skoro nie kierujemy się modą, to czym? Na początku warto posłuchać brzmienia kilku języków i na tej podstawie wybrać kilka, które były najprzyjemniejsze dla naszego ucha, bo przecież każdy z nas ma inny gust. Będąc po germanistyce bardzo często spotykam się ze zdziwieniem ludzi, jak mi się może ten język podobać, a jednak J Kolejnym krokiem jest wiedza na temat krajów, gdzie ten język jest używany. Może właśnie urok danego miejsca pomoże nam dokonać wyboru. Chciałbym zwiedzić Hiszpanię, to może znajomość hiszpańskiego mi to ułatwi. Najważniejsze tutaj jest kierowanie się własnym gustem i własnymi motywacjami.

Język wybrany i co dalej?

Wybraliśmy język bądź języki, więc teraz nadszedł czas na naukę. Pojawia się dylemat szkoła językowa? Korepetycje indywidualne? A może samodzielna nauka? Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy i  każdy z nas uczy się inaczej. Jedni lepiej czują się w grupie osób, jednych większe grupy krępują i lepiej nauczą się będąc tylko z korepetytorem. Według mnie każdą przygodę z językiem powinniśmy zacząć od samodzielnej nauki, by w ogóle upewnić się czy dany język, a bardzo często czy sama nauka języków nam odpowiada i co najważniejsze sprawia przyjemność. Obecnie mamy wiele podręczników typowo dla początkujących, samouczków z płytami do słuchania, a nawet darmowych stron do nauki. Poznając pewne podstawy już sami możemy zaobserwować czy to jest dla nas. Mając pewną bazę rozglądajmy się za korepetytorem czy szkołą.

Nauka języków ma być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem, który sami sobie dołożyliśmy.

Powodzenia!